
dziś nie artystycznie, choć patrząc na fotkę obok ... to nie wiem, naprawdę się zastanawiam ;)))
czegóż to człowiek nie wymyśli, podczas zdawałoby się nudnego, prozaicznie powtarzalnego śniadania. wszystko zwalam na poziom wilgoci w powietrzu ;))) pewnie dlatego szare komórki miały zwarcie i tak powstał śniadaniowo - paprykowy towarzysz, który niestety nie doczekał się imienia, bo po dokonaniu tej uroczej fotki, natychmiast został pożarty!!!
ależ ze mnie zwierzę wylazło ;)))))
natomiast to zdjęcie ... cóż ...
chyba jeszcze długo będą mnie zadziwiać zderzenia mitów na temat niemieckiego narodu z rzeczywistością.
ta fotka powinna otrzymać nazwę "mityczna czystość".
oczywiście byłabym niesprawiedliwa, pisząc że tak jest wszędzie, ale z drugiej strony nie musiałam na tę fotę polować jak paparazzi na swoje trofea.
Sympatyczny ten Twój śniadaniowy towarzysz :)). Rozumiem, że zęby szczerzy w uśmiechu, a nie ze złości ;))).
OdpowiedzUsuńCo do "niemieckiej czystości", to uważam, że śmiecą tak jak i inni, tyle, że u nich służby porządkowe działają sprawniej niż u nas. Sama (będąc za naszą zachodnią granicą) byłam świadkiem gdy jakaś rowerowa wycieczka zatrzymała się na popas niedaleko miejsca, w którym my odpoczywaliśmy. Po ich odjeździe trawnik był usiany papierkami, ale po jakiejś godzinie wszystko było już posprzątane :).
niestety Frasieńko śmiecą więcej (przynajmniej tu gdzie jestem), gdyby nie służby porządkowe byłoby tak wszędzie
Usuń